Sprawdź konkurs!
/ Artykuł / Moje oczyszczanie z metali ciężkich, złogów, grzybów i pasożytów

Moje oczyszczanie z metali ciężkich, złogów, grzybów i pasożytów

Tatiana Jaworska on 22 czerwca 2016 - 06:00 in Artykuł, Colo vada, Gruntowne oczyszczanie, Zdrowe odżywianie, Dieta

Dlaczego postanowiłam się oczyszczać? Po co mi oczyszczanie z metali ciężkich, złogów, grzybów i pasożytów? Jestem przecież szczupła, odżywiam się zdrowo, nie choruję.

A jednak

zawsze jest coś do naprawienia. Od czasu ostatniego porodu w ciągu półtora roku trzy razy dopadła mnie opryszczka w okolicy nosa. Uważam, że to stanowczo za często i należało coś z tym zrobić. Ponadto taki detoks pozwala się pozbyć z organizmu tego, co zostało z antybiotykoterapii. A trafiła mi się ostatnio, gdy niemowlę miało 9 miesięcy i miałam zapalenie piersi, zaś przykładanie kapusty nie pomogło.

Co jeszcze?

Od 14 roku życia męczył mnie trądzik. Nieco osłabł, gdy dorosłam, ale zawsze coś się pojawiało na twarzy. Incydentami bym się nie przejmowała, ale po urodzeniu dwójki starszych dzieci problemy się nasiliły do tego stopnia, że w okolicy brody pojawiały się jeden za drugim wągry olbrzymich rozmiarów i bardzo bolesne. Wyglądały jak guzy. Również cały dekolt i plecy pokryły mi się okropnymi krostami. Próbowałam z moimi kosmetolog oraz dermatolog zawalczyć bez radykalnych środków, ale gdy sytuacja się pogarszała zdecydowałyśmy się na armatę: izotretynoinę. Prawie półroczna terapia pomogła, jednak na twarzy problem zaczął po jakimś czasie wracać.

Już miałam poddać się kolejnej terapii, gdy dopadła mnie wyjątkowa zjadliwa grypa z błyskawicznie rozwijającym się zapaleniem oskrzeli i leczenie chemioterapeutykiem. Było to wynikiem złego traktowania organizmu w pracy. Wcześniej nie było dnia, w którym regularnie między 12 a 13 bym nie poszła na obiad. Ale w którymś momencie mojego korporacyjnego życia trafiło mi się więcej obowiązków w związku z przejściem szefowej na urlop macierzyński – byłam w swoim żywiole. Nieregularne posiłki poskutkowały osłabieniem i chorobą. Przy czym warunki do przerw miałam, ale tak się zapracowałam, że po prostu to zaniedbałam. Chemioterapeutyk zaś doprowadził mnie do leukopenii, ale o tym napiszę kiedyś osobny artykuł.

To było kilka lat temu.

Leczenia, które przeszłam pozostawiły trudno namierzalne ślady, które wybrany przeze mnie detoks jest w stanie z organizmu wyczyścić.

Do detoksu z Colo Vada przymierzałam się od początku tego roku. Brakowało mi samodyscypliny w jedzeniu i stosowaniu konsekwentnych reguł odżywiania. Mam refluks - wiec wiem, ze powinnam szczególnie dbać o to, co jem. Ponadto miałam wrażenie, ze jestem ociężała, nabrzmiała wodą i toksynami. Od momentu przystąpienia do detoksu Colo-Vada - kierowana przez Tatianę stopniowo nabierałam nowych doświadczeń w tym, jak mój organizm reaguje. Odstawienie po kolei produktów zakwaszających, efekty w postaci spadku wagi, zwiększenia energii i chęci do zmian na lepsze - to plusy olbrzymie. Z Tatiana jako prowadzącą mnie - miałam kontakt codzienny poprzez zamkniętą grupę na FB. Jeśli miałam pytania - odpowiadała na nie precyzyjnie dzięki czemu nie miałam wątpliwości co w danym momencie robić i z sukcesem ukończyłam to oczyszczanie.

Elżbieta Sosnowska

Obecnie

Jakiś czas temu napisałam artykuł o porzuceniu przeze mnie żywności przetworzonej (cukru, białej mąki, rafinowanych tłuszczów, gotowych dań). Najpierw czułam się słabo, później rewelacyjnie i to wszystko opisałam w tym artykule.

Gdy się już przyzwyczaiłam do lepszego wyglądu i samopoczucia, zaczęłam przyglądać się, że jednak nie wszystko jest takie idealne.

Niby się polepszyło, ale czasami widać było maleńkie wypryski na brzuchu w okolicy mostka, na karku i na twarzy. Było lepiej niż przedtem, ale do dobrego łatwo się człowiek przyzwyczaja i chce jeszcze lepiej.

Zaczęłam drążyć temat i tak dotarłam do informacji o candidzie, pasożytach i innych ciekawostkach, które każdy z nas może w sobie nosić, a które powodują różne objawy. Szybko poradziłam się znajomej blogerki, co z tym fantem zrobić i oto jakie znalazłam rozwiązanie: detoks w celu pozbycia się z organizmu grzybów, pasożytów, złogów i metali ciężkich. Detoks wymagał wspomagania się roślinnymi suplementami.

Podsumowując moje powody to:

  • chciałam się pozbyć resztek po lekarstwach,
  • chciałam się pozbyć ewentualnego nadmiaru candidy, czyli grzybów, test ślinowy pokazał, że coś tam jest,
  • chciałam oczyścić jelita ze złogów, które nagromadziły się przez lata spożywania rafinowanej żywności,
  • chciałam oczyścić organizm z pasożytów, które mogły się trafić ze zjadanymi surowymi warzywami,
  • chciałam wzmocnić odporność,
  • chciałam się lepiej przygotować do kolejnego oczyszczania, tym razem owocowo-warzywnego lub na samych sokach.

Co prawda oczyszczanie to nie odchudzanie, ale można stracić około 5 kg, jeśli ktoś ma je w zanadrzu 🙂

Oczyszczanie z metali ciężkich, złogów, grzybów i pasożytów

Oczyszczanie z metali ciężkich, złogów, grzybów i pasożytów

Oczyszczanie z metali ciężkich, złogów, grzybów i pasożytów

Moje oczyszczanie podzielone było na trzy etapy:

  • przygotowanie wstępne, które może trwać 14-28 dni,
  • przygotowanie właściwe, trwa 7 dni,
  • dni sokowe trwają 4 dni,
  • regeneracja (wychodzenie z detoksu), trwająca 3 dni.

Pierwszy etap – przygotowanie wstępne

U mnie trwało dwa tygodnie. Nie miałam żadnych kryzysów, ponieważ na co dzień odżywiam się odpowiednio. Stąd również tylko dwa tygodnie. Moje trudności to zredukowanie posiłków do czterech, rezygnacja ze słodkich owoców i nabiału. Zazwyczaj jem pięć posiłków i do tego owoce. Po kilku dniach się przyzwyczaiłam. Przy okazji wymyśliłam kilka nowych przepisów 🙂 Z wagi zeszło mi 2 kg – zapewne tego, co tam przechowywałam w jelitach 😉

Z plusów to kiedyś miewałam ciężką głowę i to ustąpiło. Mam więcej energii i dopiero po 22 czuję zmęczenie, a do tego mam lżejszy brzuch – z pewnością dzięki niepodjadaniu ;-). 13 dnia wyszła mi opryszczka pod nosem. Zeszła po 2 tygodniach.

Kolejny etap, czyli przygotowanie właściwe

trwał tydzień. W tych dniach działy się różne rzeczy. Miewałam zawroty głowy i czułam się lekko słaba. Gdy wypiłam szklankę zakwasu z buraków, a po godzinie sok warzywny (3 marchewki, 2 buraki, pół łodygi rabarbaru, łodyga selera naciowego, 1 cm imbiru) zawroty zniknęły, a siła wróciła. Trochę zmieniło mi się odczuwanie smaków i jedzenie nie smakowało mi tak jak wcześniej. Właściwie nie czułam głodu.

Gdy Michał wymyślił wycieczkę rowerową, nie byłam pewna, czy dam radę. Czułam się wyjątkowo zmęczona. Ale pojechaliśmy. Zaszalałam na rowerze. Sił miałam jak nigdy. To był świetny pomysł. Ruch i dotlenianie przy oczyszczaniu są obowiązkowe nawet, jeśli się nie ma ochoty.

Nigdy w sklepie nie kupuję ciast gotowych, ale szóstego dnia miałam ogromną ochotę na jakiekolwiek. Ciasto pani Walewska, nie wiem co to, ale zjadłabym. I kiełbasa z ogniska, ale pachniała. Samopoczucie rewelacyjne. Na śniadanie kasza jaglana z kiwi. Na obiad sałatka z kapusty pekińskiej, pomidorów, papryki i ziół włoskich z odrobiną soli morskiej. Na przekąskę ogórki kiszone i dwa podpłomyki gryczane. Na kolację gotowana słodka kapusta z marchewką i cebulą oraz przyprawami. Cały dzień na dworze, samopoczucie rewelacyjne.

Gdy zaczęły się dni sokowe

robiłam soki warzywne z dodatkiem kiwi i porzeczek. Kilka przykładów na moje soki jest pod tym linkiem. Wypijałam z nimi suplement w proporcjach 1/1 sok z wodą plus suplement. Wyszło smacznie. Pierwszego wieczoru byłam na pilates i ćwiczyłam normalnie, choć do domu wróciłam psychicznie zmęczona. Wieczór zakończyłam dużym zmęczeniem, bólem głowy, ciężkością w nogach i rozdrażnieniem na brak możliwości jedzenia. Wokół było go dużo, ponieważ rodzina funkcjonowała normalnie.

Kolejny dzień zaczęłam lekkim bólem głowy (przeszedł po 3 godzinach od wstania) i delikatnym osłabieniem. Czułam się tak, jak wtedy gdy pijałam kawę. Tak jakbym jej potrzebowała do rozruchu. Czułam takie wewnętrzne drżenie ciała. I w ogóle nie czułam się, jak skowronek. Szumiało mi w głowie, trochę mdliło. Polepszyło się po wizycie w toalecie około 14-tej. Nadal była ciężkość w nogach. Pojawił się ból gardła przy przełykaniu dwudniowego zakwasu z ogórków.

Następnego dnia nadal nie tryskałam energią, ale humor bardzo dopisywał.

Oczyszczanie z metali ciężkich, złogów, grzybów i pasożytów

Oczyszczanie z metali ciężkich, złogów, grzybów i pasożytów

Ostatniego dnia sokowego poczułam, co to oczyszczanie. Ledwie wstałam z łóżka i zeszłam do kuchni. Woda jeszcze nie była gotowa, więc musiałam poczekać 15 minut. Gdy podeszłam, aby się napić serce strasznie mi waliło i oblał zimny pot. Ale napiłam się i położyłam, później zwymiotowałam i się położyłam. Wstałam, bolał mnie żołądek przez 30 minut. Wypróżniłam się, zwymiotowałam, zrobiłam sok warzywny, wypiłam i się położyłam. Po godzinie wstałam i odżyłam. Czyli w sumie jakieś dwie godziny złego samopoczucia.

Michał powiedział, że przyjedzie z pracy, jeśli będzie potrzeba, ale nie dzwoniłam po niego. W takich sytuacjach, jeśli mam pomoc, to strasznie mało dzielna jestem. A tak, malucha trzeba przewinąć, dać mu jeść, pobawić się – mnóstwo obowiązków, dla których należy wstać z łóżka i poczuć się lepiej. Może to soki warzywne pomogły, trudno tak jednoznacznie ocenić, ponieważ oprócz tego były suplementy, no i pozbycie się nieco zanieczyszczeń z ciała z pomocą zwymiotowania i wypróżnienia.

Mój umysł tego dnia nie był jeszcze w pełni klarowny. Czytając książkę musiałam czytać zdania czasem po trzy razy, aby je zrozumieć. Na szczęście rozumiałam, co się do mnie mówi. Tyle, że głowa tak trochę cierpiąca była. Chciało mi się spać.

Przez te kilka dni dedykowany suplement przykleił się do ścianek jelita, następnie odszedł razem z tym, czego nie powinno być na ściankach i wyszedł dołem. To, co wychodziło wyglądało bardzo nieciekawie. Nawet nie chciałabym za bardzo opisywać, ale jeśli ktoś jest nadzwyczaj ciekaw, może wysłać do mnie maila, a ja podeślę fotkę.

Po dniach na sokach były trzy dni regeneracji, czyli wychodzenia z detoksu

Dzień wcześniej myślałam, co takiego sobie rano przygotuję na śniadanie i fantazjowałam. Rano wstałam i nie czułam ani głodu, ani nawet chęci do jedzenia. Pojawiło się odżywianie endogenne, czyli wewnętrzne. Ale ugotowałam sobie kalafior z brokułem na parze i zjadłam. Czułam lekkie osłabienie. Przy mojej wadze mnie to nie dziwiło. Gdy zaczynałam detoks ważyłam (rano) 47 kg, zaś po wszystkim 44 kg.

Tego dnia postanowiłam, że te trzy ostatnie dni będę jeść tylko warzywa, a z owoców będzie tylko grejpfrut, kiwi lub granat. Doszłam do wniosku, że skoro tyle czasu wytrzymałam, to jeszcze trzy dni dam radę i pozwolę organizmowi skonsumować coś, co we mnie siedzi niedobrego, a o czym nie wiem.

Bardzo się cieszę, że przystąpiłam do oczyszczania z colo vadą. Od dawna miałam mnóstwo dolegliwości wywołanych przez pasożyty. Lekarze nie umieli mi pomóc inaczej niż tylko wypisywać krótko działające, nieskuteczne leki. Co prawda grzybek jeszcze mi został na języku, ale w innych częściach ciała nie wyczuwam jego obecności. Miesiąc dwa i z nim się uporam-kwestia czasu i zdrowych, dobrych wyrobionych nawyków odżywiania oraz probiotyków 😉 Czuję się świetnie, taka odświeżona wersja mnie 😉 wypryski się pochowały, cera jakaś taka czystsza, budzę się z łatwością, śpię twardym snem, wcześniej miałam z tym problemy. Na wiosnę planuję powtórkę z rozrywki 😉 - ta glinka uleczyła mój żołądek 😉 Mam zamiar zachować wyrobione nawyki i dalej szukać nowych inspiracji na ciekawe potrawy warzywno-owocowe 😉 Dziękuję Tatianie za wszelką pomoc, wsparcie i przekazane materiały dotyczące oczyszczania. Wszystkim polecam ten sposób na zdrowie, warto samemu dbać o siebie i bliskich 😉

Katarzyna Supińska

Po oczyszczaniu

Czuję się bardzo lekko, sporo ze mnie wyszło różności. Powoli wracałam do normalnego odżywiania. Powoli, ponieważ nie można organizmu zarzucić od razu wszystkim, na co ma się ochotę. Są pewne grupy pokarmów, które należy wprowadzać grupa po grupie w ustalonej kolejności. Zatem przez cały pierwszy dzień raczyłam się zupą jaglaną. WYŚMIENITA!

Moim cichym planem jest mieć idealną dla mnie wagę. Całe życie ważę 47-48 kg, z przerwami na przytycie podczas ciąż. Może to jest moja idealna waga, choć ja wolałabym warzyć chociaż 50 kg i aby te 3 kg umiejscowiły się w moich nogach 😉 Liczę, że po oczyszczeniu jelit będę jeszcze lepiej przyswajać składniki odżywcze z pożywienia. No chyba, że moja zaprogramowana waga to 47-48 kg.

Co mnie zaskoczyło najbardziej

Zaczął mi rosnąć nowy paznokieć! Kilka lat temu podczas tańca jakaś dziewczyna nadepnęła mi obcasem na paznokieć. Po jakimś czasie zrobił się fioletowy, a następnie w ciągu kilku miesięcy został zastąpiony przez nowy. Wyglądał na normalny, ale widocznie całkiem normalny nie był.

Już na początku oczyszczania zaczął rosnąć kolejny, taki już całkiem normalny. Jestem tym bardzo zaskoczona. Skoro organizm zajął się paznokciem, to ciekawe, co jeszcze zdziałał, a czego nie widać okiem? A po 2 tygodniach zaczął odrastać mi paznokieć u drugiej nogi!

Co więcej?

Uniosły mi się powieki. Spodziewałam się, że skóra na twarzy będzie bardziej napięta, ale w ogóle nie pomyślałam o powiekach. Zauważyłam to podczas robienia cieni. I tak patrzyłam i mówię: nie, no wydaje mi się. Ale właściwie dlaczego miałoby mi się wydawać? Skóra się napięła i tyle 🙂

Oczyściły mi się zatoki, co czuję, gdy się schylam. Kiedyś pulsowało mi w okolicy czoła, teraz nie. Jak wcześniej wspomniałam czasami miewałam ciężką głowę, a teraz nie miewam.

Pod tym linkiem opisałam moje drugie oczyszczanie z tymi suplementami.

A pod tym linkiem opisane są spektakularne efekty, jakie można osiągnąć tym kompleksowym oczyszczaniem.

Podsumowanie

Oczyszczanie należy robić co jakiś czas. Można wybrać różne formy, z których każda jest dobra. Można zrobić na przykład oczyszczanie: jaglanewarzywno-owocowe, na sokach (zwane głodówką), na wodzie (głodówka).

Niemniej na początek należy zadbać o pozbycie się pasożytów z organizmu. Ponieważ czasem nawet jeśli się oczyścisz innym sposobem, a pasożyty zostaną, one będą wpływały na złą kondycję Twojego organizmu.

Oczyszczanie, któremu się poddałam jest czymś, co łączy oczyszczanie z odrobaczaniem. Dlatego nie dość, że pozbędziesz się metali ciężkich, pasożytów, nadmiaru candidy, to jeszcze oczyścisz jelito ze złogów. Jest to bardzo ważne, gdyż jeśli jelito jest pozaklejane, trudno substancjom odżywczym Cię odżywić. Nie mogą się one przedostać przez pozaklejane ścianki jelita.

Pomimo chwilowych trudności (u mnie najtrudniejsze były 2 godziny) całego oczyszczania nie zaliczyłabym do uciążliwych. To czterotygodniowe oczyszczanie podzielone jest na etapy, w których odżywiamy się bardzo różnorodnie (przygotowanie, dieta warzywno-owocowa, głodówka sokowa, wychodzenie z głodówki itd). Ani się obejrzałam już było po wszystkim. Również suplementy, które są integralną częścią tego oczyszczania nie były kłopotliwe w zażywaniu i nie wprowadzały żadnych niepotrzebnych “sensacji”.

Jestem bardzo zadowolona z efektów tej terapii, pomijając aspekty widoczne gołym okiem (nowy paznokieć, napięta skóra), czuję wyraźną lekkość w brzuchu i w głowie.

Jeżeli i Ty chciałabyś przejść taki program oczyszczania, więcej informacji znajdziesz w tym wpisie.

A na koniec dodatek motywujący

Anna Maria jest naszą stałą czytelniczką i oto, co napisała po przesłuchaniu podcastu zachęcającego do oczyszczania. Było to dla mnie miłym zaskoczeniem, ponieważ rewelacyjnie podsumowała kompleksowe oczyszczanie, które i ja przeszłam:

Ja robię detox od ponad 20 lat. Były różne; wodne, sokowe, dr Dąbrowskiej i z colo-vada, którą poznałam kilka lat temu za granicą. I muszę przyznać iż po zastosowaniu colo-vada czyli wyczyszczenie złogów i innych z jelit bardzo mi się polepszyło wchłanianie, znikły problemy z trawieniem,gazy itd. lepsze samopoczucie i więcej energii.
Dlatego właśnie uważam że należy zacząć detox od wyczyszczenia jelt colo-vadą, potem uzupełnieniem flory jelitowej i nasyceniem organizmu w mikro i makro elementy i dopiero potem następny typ detoxu. Dopiero wtedy czułam że organizm mój był należycie przygotowany. I potwierdziło to się w praktyce bo (zwykle go robię) post Daniela nie był już taki trudny dla mnie a efekty były o wiele większe niż poprzednio. Myślę ze to z powodu lepszego wchłaniania i nasycenia organizmu, był po prostu mocniejszy i więcej mógł zrobić. I tak jest od lat u mnie.
Chciałam jeszcze podkreślić że mamy tak zatrutą żywność (nawet ta eko, którą sama z rodziną produkuję, tyle że jest dużo mniej), że przeprowadzanie detoxu jest absolutną koniecznością (i to po wyeliminowaniu żywności przemysłowej)
aby uchronić się od chorób cywilizacyjnych. Ja miałam nowotwór i już nigdy nie wrócił i myślę że detox mi bardzo w tym pomaga,że jest dobrze i czuje się świetnie, skóra wygląda dużo młodziej, dużo energii i radości z życia.:roll: :roll:

Więcej informacji na temat oczyszczania z metali ciężkich, złogów, grzybów i pasożytów znajdziesz tutaj.

Pozdrawiam Cię gorąco!

Zdecydowałam się na to oczyszczanie nie wiedząc wcześniej nic o colo vadzie. Od Tatiany dostałam link do sklepu i dokładne instrukcje co tam kupić i co będzie potrzebne. Dodatkowo dostałam wiele informacji dotyczących samego oczyszczania. Niedługo po zakupie dostałam przesyłkę z suplementami – wszystko bardzo dobrze oznaczone i opisane. Nie można się pomylić w użyciu. Samo oczyszczanie najtrudniej wspominam na początku. Miałam kilka dni gorszych. Trochę bolała mnie głowa, miałam metaliczny smak w ustach, trochę mnie mdliło. Miałam mega katar - miałam wrażenie, że oczyszczałam się przez nos - tak niewyobrażalnej ilości kataru w ogóle nie doświadczyłam w życiu. Jednak zawsze mogłam liczyć na wsparcie Tatiany. Bardzo sprawnie odpowiadała na wszelkie wątpliwości w zamkniętej grupie na fb. Dodatkowym bonusem było to, że w tej grupie można było przeczytać historie oczyszczania innych osób. Później czułam się nad wyraz dobrze. Z zewnętrznych zmian - miałam na całym ciele, szczególnie na szyi takie brązowe wypustki. Pozostały mi one po ciążach i porodach. Bardzo mi to przeszkadzało. Po oczyszczaniu te wypustki stały się jakby przysuszone (spalone?). Takiego bonusu się zupełnie nie spodziewałam.

Katarzyna Kozłowska

Źródła informacji

Możesz być na bieżąco z tym co się dzieje na blogu zapisz się na newsletter – okienko poniżej. Raz w tygodniu otrzymasz maila z linkami do nowych artykułów bezpośrednio na Twoją skrzynkę pocztową 🙂

 

10 SKOMENTUJ

Wyślij swoją wiadomość

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

10 Komentarze
  • 22 czerwca 2016

    Witaj:) Czy do oczyszczania używałaś tylko ekologicznych owoców i warzyw?

    Anka
    Odpowiedz
    • 22 czerwca 2016

      Hej:-) Nie, kupowałam na lokalnym targu. Część była z tzw. uprawy własnej.
      🙂

      Tatiana Jaworska
      Odpowiedz
  • 22 czerwca 2016

    Brawo! Dałaś radę. Super. Czy istnieje jeszcze jakiś inny test niż ślinowy?

    Odpowiedz
  • 22 czerwca 2016

    Cześć Tatiana,
    Cozy ten test można zrobić samemu ?

    Pozdrawiam,

    Adam
    Odpowiedz
    • 22 czerwca 2016

      Cześć Adam,
      Jeśli pytasz o test ślinowy to w domu. Jeśli zaś o żywą kroplę krwi, to w laboratorium.
      Witaj na naszym blogu 🙂

      Tatiana Jaworska
      Odpowiedz
  • 23 czerwca 2016

    Wiem o czym piszesz.. Przechodziłam oczyszczanie jakiś rok temu. Tylko woda przez 8 dni. Oczywiście przed oczyszczaniem 2 tygodnie surowej diety i wychodzenie na sokach. Bardzo przydatny wpis i wiele cennych informacji! Muszę zbadać tę candidę, bo mam nadal problemy z trądzikiem :/

    Odpowiedz
  • 26 czerwca 2016

    Super wpis, a czy karmiac piersia 1,5 roczniaka mogę zrobic sobie taka kurację?

    Pozdrawiam

    Ada
    Odpowiedz
    • 26 czerwca 2016

      Cześć Ada, witaj na naszym blogu. Uwalniane toksyny mogłyby przedostawać się do mleka. Z oczyszczaniem poczekaj aż przestaniesz karmić.
      Zapraszam i pozdrawiam 🙂

      Tatiana Jaworska
      Odpowiedz
Więcej Niż Zdrowe Odżywianie