Sprawdź konkurs!
/ Artykuł / Nagroda Nobla za odkrycie detoksu komórkowego

Nagroda Nobla za odkrycie detoksu komórkowego

Detoks komórkowy i odżywianie endogenne (wewnętrzne) są częstymi argumentami przytaczanymi przez zwolenników postów lub głodówek leczniczych. Co kryje się za tymi terminami i czy rzeczywiście mamy jakieś naukowe dowody na to, że działają prozdrowotnie?

Osoby, które chociaż raz odbyły właściwie przeprowadzony (najlepiej pod okiem specjalisty) post lub głodówkę leczniczą (detoks komórkowy) na jedno pytanie odpowiadają zazwyczaj tak samo.

Zapytani jak się czuli na 3, 4-ty dzień postu, po tym jak już przeszły pierwsze uciążliwości związane z odstawieniem przetworzonej żywności i przełączeniem organizmu na odżywianie wewnętrzne odpowiadają: „Czułam olbrzymi i niespodziewany zastrzyk energii” , „poczułem niespotykaną poprawę nastroju i chęci do życia”, „co Wy żeście ze mną zrobili? To stawia na nogi lepiej niż poranna kawa”…

Skąd biorą się te entuzjastyczne, być może ubrane w różne słowa, ale bardzo zbieżne odczucia i relacje osób będących na detoksie komórkowym? Czy to efekt placebo (bo robię coś dobrego dla siebie), czy może rzeczywiście są jakieś naukowe dowody na skuteczność detoksu komórkowego?

Badania profesora Yoshinori Ohsumi

Już od wczesnych lat 60-tych XX wieku naukowcy obserwowali, że komórki są w stanie niszczyć swoje własne części składowe (np. białka), nazwali to autofagia, od słowa greckiego, w którym „auto” oznacza „samo”, natomiast „phagein” – „jeść”. Wychodzi z tego termin „samozjadanie”.

Jednak zbadanie i zrozumienie tego zjawiska było bardzo trudne, głównie z uwagi na rozmiary komórek i trudności w obserwowaniu mikroskopijnych zmian, jakie w nich zachodziły podczas „samozjadania”. Nie wiedziano co konkretnie uruchamia ten proces i jakie geny, jakie białka są za niego odpowiedzialne.

Przełom wydarzył się w latach 90-tych XX. wieku, kiedy to profesor Yoshinori Ohsumi przeprowadził serię badań na komórkach drożdży piekarskich. Zmodyfikował geny drożdży tak, aby nie były w stanie neutralizować odpadków, które w nich powstawały. Jednocześnie pobudzał autofagię poprzez głodzenie (nie dostarczał im pożywienia) obserwowanych komórek drożdży.

Zaobserwował tworzenie się w komórkach drożdży pęcherzyków z nieprzetworzonymi odpadkami (mechanizm działania autofagii), które na skutek zakłócenia ich neutralizacji szybko powiększyły się do rozmiarów możliwych do zobaczenia pod mikroskopem. Był to pierwszy, naukowy dowód na faktycznie działanie mechanizmów samozjadania (autofagii) komórek – detoksu komórkowego.

Yoshinori Ohsumi wyszedł od badań komórek drożdży, niedługo później udowodnił, że podobne zjawisko zachodzi we wszystkich komórkach posiadających jądro, łącznie z komórkami człowieka.

Za swoje odkrycia otrzymał 3 października 2016 roku nagrodę Nobla w kategorii Medycyna. Jest ona jednym z najbardziej prestiżowych wyróżnień, uwieńczeniem wieloletniej pracy naukowej porfesora Yoshinori Ohsumi. Pracy, która doprowadziła do zbadania mechanizmów działania autofagii i udowodnienia jej istnienia, również w komórkach człowieka.

autofagia_nobel_prizeŹródło informacji

Czym jest autofagia?

Autofagia jest procesem, poprzez który komórki organizmu trawią obumarłe lub uszkodzone elementy swojej struktury w celu zaspokojenia aktualnego zapotrzebowania na energię. Kontroluje ona bardzo ważne funkcje fizjologiczne związane z oczyszczaniem komórek (detoks komórkowy).

Co bardzo ważne nie chodzi tu o zwykłe usuwanie produktów przemiany materii. Po uruchomieniu mechanizmu autofagii komórka rozkłada uszkodzone fragmenty samej siebie, a uzyskany materiał budulcowy używa do odbudowy. Detoks komórkowy jest bardzo podobny do recyclingu.

Co więcej, podczas infekcji komórka może w ten sam sposób potraktować wirusy i bakterie, które po rozłożeniu na czynniki pierwsze stają się materiałem budulcowym do jej odnowy.

W jakich warunkach działa autofagia?

Komórki uruchamiają autofagię w sytuacji niedoboru składników odżywczych. Posługując się przykładem, jeżeli ciągle na blacie w kuchni jest dużo łatwo dostępnego jedzenia to nie szczególnie interesujemy się tym co mamy w szafkach. Gdzieś głęboko schowane mogą być zapasy, które po pewnym czasie niekoniecznie ładnie pachną i zachęcają do jedzenia.

Jednak, gdy na blacie kuchennym będzie pusto, gdy przestaniemy regularnie dostarczać jedzenie, to co zrobimy? Zajrzymy do naszych szafek kuchennych i zrobimy w nich porządek. Co się da zjemy, a resztę wyrzucimy.

Dokładnie taki sam mechanizm działania zachodzi w naszych komórkach podczas detoksu komórkowego. Gdy przestaniemy dostarczać pożywienie z zewnątrz (głodówka, post) wtedy komórki naszego organizmu włączają mechanizm autofagii i zaczynają zużywać to co w nich jest najmniej potrzebne. Rozkładane są skumulowane produkty przemiany materii, zdegenerowane fragmenty komórek, wirusy, bakterie i inne patogeny chorobowe.

autofagia

Źródło informacji

Czy odżywianie wewnętrzne dotyczy tylko komórek?

Podstawowym źródłem energii dla organizmu człowieka jest glukoza. Organizm pozyskuje ją zazwyczaj z węglowodanów, które w typowej diecie stanowią 60-80% wartości kalorycznej spożywanego pożywienia.
Co się w takim razie stanie, gdy nagle przejdziemy na dietę nisko węglowodanową np. dieta warzywno-owocowa zwana Postem Daniela, lub przejdziemy na zupełną głodówkę? Wtedy organizm uruchamia rezerwy.

W pierwszej kolejności sięga po glikogen, wielocukier zgromadzony w wątrobie. Jest on pod wpływem glukagonu zamieniany na glukozę, która jest podstawowym źródłem energii dla całego organizmu, w tym mózgu. Jednak tych zapasów zazwyczaj wystarcza tylko na kilka godzin, maksymalnie dobę. Co wtedy? Skąd wtedy czerpać energię?

Jak się okazuje natura doskonale nas przygotowała na okresowe posty, na okresy w których „nie udało się nic upolować”, albo wykopać z ziemi. Nasi przodkowie żyli tak przez dziesiątki tysięcy lat, żyli okresowo głodując.

Po skończeniu się zasobów glikogenu, glukagon zaczyna oddziaływać na zgromadzone w organizmie „na trudne czasy” kwasy tłuszczowe zamieniając je w wątrobie w ciała ketonowe.

Czym są ciała ketonowe?

Ciała ketonoweźródłem energii dla niektórych narządów (mózg, serce, mięśnie, nerki) w okresie, gdy organizm nie posiada wystarczającej ilości glukozy. Ciała ketonowe są wytwarzane w wątrobie na skutek oddziaływania glukagonu na zgromadzone w organizmie kwasy tłuszczowe.

Przejście na odżywianie wewnętrzne (ciała ketonowe) jest nieodłącznym elementem postów niskokalorycznych i głodówek. Przeciętny organizm potrzebuje, aby każdego dnia dostarczyć mu od 1500-2000 kalorii (tylko dla podtrzymania procesów życiowych). W przypadku postu warzywno-owocowego kaloryczność dziennych posiłków waha się w przedziale 500-800 kalorii. Brakującą część energii organizm musi sobie „wyprodukować” z posiadanych rezerw – głównie tłuszczowych.

Tu rodzi się podstawowe pytanie. A co w przypadku osób wyjątkowo szczupłych, nie posiadających rezerw tłuszczowych? Czy organizm zacznie trawić białka w celu uzyskania brakującej energii?

Tak, jest taka możliwość. Jednak, po pierwsze nawet szczupłe osoby mają zapasy tłuszczu (wewnątrz ciała), o których nie zdają sobie sprawy. Po drugie, nawet w przypadku trawienia białek na potrzeby uzyskania energii w organizmie zachowana jest hierarchia ważności. Na samym początku trawione są najmniej potrzebne, zbędne fragmenty (pamiętasz analogię ze sprzątaniem w kuchni?). W pierwszej kolejności zużyte zostają złogi, nadmiary, komórki zestarzałe i zwyrodniałe.  W ten sposób organizm się regeneruje, odmładza, a choroby zostają wyeliminowane i to u źródła.

Co to wszystko dla nas oznacza?

Przede wszystkim to, że nie powinniśmy się bać uczucia głodu. W obecnych czasach, gdzie żywność jest na wyciągnięcie ręki rzadko kiedy lub czasem wcale nie odczuwamy głodu. Zupełnie zapomnieliśmy jak to nie najadać się do syta.

Jak pokazują badania i historia (polowania człowieka prehistorycznego, okresy głodu na przednówku) i obyczaje (ścisłe kilkutygodniowe posty, np. przed Św. Wielkiej Nocy) jesteśmy genetycznie i kulturowo przygotowani do okresów niedoboru pożywienia, przystosowani do poszczenia.

W okresie postu, którego przykładem jest dieta warzywno-owocowa w organizmie zmuszonym do przełączenia się na odżywianie wewnętrzne (endogenne) włącza się detoks komórkowy i zachodzą cudowne przemiany. Odbywa się to na dwóch poziomach.

Spalanie nadmiaru tłuszczu, który wątroba przekształca w ciała ketonowe. Dzięki temu w szybkim tempie tracimy tłuszczyk, w pierwszej kolejności jest to tłuszcz trzewny, który osadza się na narządach wewnętrznych – szybko spłaszcza się brzuszek. Doświadczyłem tego osobiście, gdy kilka lat temu dzięki diecie nisko węglowodanowej w pół roku schudłem 20 kg, możesz o tym posłuchać w tym podcaście.

Jednak, co zdecydowanie ważniejsze, takie oczyszczanie organizmu odbywa się również na poziomie komórkowym. Dzięki zjawisku autofagii, odkrytym i opisanym przez profesora Yoshinori Ohsumi, komórki naszego organizmu trawią swoje zdegenerowane części, znajdujące się w nich śmieci (np. wirusy i bakterie). Z powstałych w ten sposób surowców odbudowują się, odradzają się komórki w nowej, zdrowej, odmłodzonej formie.

Mechanizm regeneracji organizmu, np. znikanie blizn, odrastanie uszkodzonych paznokci, poprawa wzroku, itd. to nie są już „efekty placebo” diety oczyszczającej, ale rzeczywiste uzdrowienia, które w dużej mierze zawdzięczamy właśnie zjawisku autofagii.

Wszystkim „głodującym”, życzę dużo zdrowia i jak najbardziej spektakularnych efektów ozdrowieńczych 🙂

Źródła informacji

Możesz być na bieżąco z tym, co się dzieje na blogu – zapisz się newsletter – okienko poniżej. Raz w tygodniu otrzymasz maila z linkami do nowych artykułów bezpośrednio na Twoją skrzynkę pocztową 🙂

29 SKOMENTUJ

Wyślij swoją wiadomość

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

29 Komentarze
  • 6 lutego 2017

    Bardzo potrzebny i ciekawy wpis! Jeżeli pozwolisz to chiałabym dodać „swoje 3 grosze”… Myśle,że to ważne bo czytając wpisy w grupach postu dr Dąbrowskiej zauważyłam przerażone wpisy osób, którym się bardzo posypało zdrowie po tym poscie. Dlaczego? Byłam zaskoczona ponieważ ja miałam program (niemiecki) autofagii robiony ponad 20 lat temu i pomógł mi rewelacyjnie! Ale mój organizm był przygotowywany do autofagii!!! Biorąc pod uwagę ogromne spustoszenia jakie robi chemiczna żywność i niedobory wszystkiego w naszych organizmach, autofagia może by dużym spustoszeniem dla organizmu nie przygotowanego!!!!! Aby to wyjaśnić bo zwykle istota problemu tkwi w szzegółach, pozwolę sobie zacytować „wyjaśnienie”, takie na tzw. chłopski rozum aby łatwo można to zrozumieć, które znalazłam w internecie.

    http://www.pepsieliot.com/wystarczy-brak-muffiny-sniadanie-czyli-15-istotnych-spraw-przy-niedoczynnosci-tarczycy/#comment-74805

    zacytuję opinię biochemika:
    ==Może właśnie w tym miejscu napiszę o pozbywaniu się boreliozy, gronkowca złocistego itp.
    Jest takie piękne zjawisko a właściwie są to bardzo rozbudowane i złożone procesy które można określić mianem AUTOFAGIA !!!
    Wielkie litery z tego powodu abyście mogli zapamiętać że jest to jedyna metoda na pozbycie się wielu chorób w tym przewlekłych.
    Trochę koniecznego ble ble ble.
    Oficjalnie autofagia dzieli się na selektywną i nieselektywną. Ja jeszcze dodam tu autofagię macierzową lub pozakomórkową, która moim zdaniem również jest bardzo istotna.
    Autofagia jest najistotniejszym procesem w samoleczeniu. Procesy te umożliwiają wyjście ze stanu chorobowego, umożliwiają czasem apoptozę innym razem ratują komórkę przed niepotrzebną apoptozą. Autofagia jest konieczna do zachowania homeostazy wewnątrzkomórkowej, do „sprzątania” komórki, chroni przed namnożeniem bakterii i wirusów itd itd.
    Krótko mówiąc bez właściwie działającej autofagii nie byłoby możliwe życie, a już na pewno nie byłoby możliwe życie w zdrowiu.
    Autofagia potrafi zeżreć wirusy, bakterie, zmutowane komórki, komórki nowotworowe, potrafi zeżreć niepotrzebne fragmenty organów, wypukliny, guzy, potrafi naprawić zniekształcone lub źle funkcjonujące gruczoły czy inne organy naszego organizmu.
    Skoro autofagia wszystko może naprawić to dlaczego w niektórych przypadkach nie robi tego? Dlaczego ten i tamten wciąż choruje?
    Ponieważ procesy naprawcze trzeba aktywować.
    Mógłbym tu się popisywać znajomością tematu i opisywać ten ważny proces przy użyciu słów typu fagofor, autofagosom, mTORC1 itd ale w jakim celu?
    Zamiast tego prostymi słowami opiszę w wielkim skrócie co robić aby aktywować a następnie wykorzystać autofagię do leczenia.
    Aby aktywować autofagię należy spełnić dwa zasadnicze warunki. Do aktywacji potrzebne są dwa czynniki pierwszy to odpowiedni poziom cholekalcyferolu (wit D3), a drugim aktywatorem jest nasycenie odpowiednimi kwasami tłuszczowymi oraz usunięcie wolnych/uszkodzonych kwasów tłuszczowych z macierzy pozakomórkowej.

    Anna Maria
    Odpowiedz
  • 6 lutego 2017

    Właśnie tak postępuje nasz organizm. Nie uruchomi sprzątania/autofagii dopóki nie będzie miał pewności że nadszedł okres dostatku czyli dostępne są środki i materiały.
    Sygnałem dla organizmu jest poziom D3 oraz zasobność w nieuszkodzone odpowiednio zbilansowane kwasy tłuszczowe.
    Dlaczego akurat D3? A przypomnijcie sobie moją opowieść o efekcie niedźwiedzia.
    Dlaczego kwasy tłuszczowe? Ponieważ to kwasy tłuszczowe są najtrudniej dostępnym i jednocześnie niezbędnym budulcem. One są potrzebne dosłownie w każdym nawet tym najdrobniejszym procesie jaki zachodzi podczas autofagii. Aminokwasy organizm może pozyskać ze zbędnych białek podobnie reszty fosforowe może pozyskać z trawionych błon fosfolipidowych ale właściwych i nieuszkodzonych kwasów tłuszczowych nie zbuduje ze śmieciowych lipidów.
    Dostarczmy więc D3 i odpowiednie kwasy tłuszczowe, a nasz cudownie doskonały organizm resztę wykona bez naszego udziału. Interwencja chemiczna, każda interwencja chemiczna jest wielkim błędem ponieważ jedynie zakłóca naturalne procesy autonaprawcze. Podobnie jest z interwencjami chirurgicznymi. Owszem czasem niezbędne ale najczęściej są niepotrzebne i katastrofalne w skutkach. Najpierw dajmy szansę naszemu organizmowi i naturalnym procesom.

    Anna Maria
    Odpowiedz
    • 11 lutego 2017

      Czy witaminę d3 i kwasy lepiej przyjmować przed głodówka, czy można też w trakcie trwania głodówki? 🙂

      Andrzej
      Odpowiedz
      • 11 lutego 2017

        Zdrowe tłuszcze zdecydowanie przed głodówką – na diecie warzywno-owocowej są zabronione. Ja witaminę d3 borę przez cały okres listopad – kwiecień, nawet w trakcie postu (głodówki).

        Michał Jaworski
        Odpowiedz
  • 6 lutego 2017

    Aby nie być gołosłownym przytoczę jeden przykład.
    Po zabiegu neurochirurgicznym był stan zapalny w kości sitowej oraz płacie czołowym. Co na to lekarze?
    Zapisali dwie reklamówki antybiotyków. Sześć iniekcji dziennie, zrosty w pośladkach, niepotrzebny ból, i zrujnowane zdrowie. Tyle mógł zaoferować przemysł zwany medycyną.
    Co należało zrobić?
    Zaaplikować duże dawki D3, Wit C, usunąć przyczynę stanu zapalnego w tym wypadku wszczep w zatoce klinowej, wszczepione tkanki które po prostu gniły, a następnie zaaplikować odpowiednio zbilansowane kwasy tłuszczowe z dużymi dawkami D3. Gdyby tak postąpiono z chorym to człowiek ten nie miałby absolutnie żadnych problemów zdrowotnych, a po takiej terapii byłby zdrowszy niż kiedykolwiek wcześniej.
    Na szczęście ten chory miał wiedzę. Usunął gnijące mięso z zatoki klinowej. Zaaplikował czynniki aktywujące i jest zdrowszy niż kiedykolwiek. Stan zapalny z płata czołowego znikł. Torbiel z mózgu się rozpłynął nie pozostawiając żadnego śladu. Przy okazji jakieś guzy z mózgu znikły. Jakiś guz z dłoni również został sprzątnięty.
    Niestety w wielu przypadkach chory nie posiada wystarczającej wiedzy albo bezgranicznie ufa gościom z tytułami i wegetuje cierpiąc albo umiera.
    Nie szukaj środka, który zabije gronkowca złocistego, a uruchom procesy dzięki którym twój organizm zrobi porządki.==
    D3, wit.C i inne.

    Anna Maria
    Odpowiedz
    • 12 lutego 2017

      W jaki sposób usunął owo gnijące mięso z zatoki klinowej?

      Maria
      Odpowiedz
  • 6 lutego 2017

    Ten Gość miał glejaka w trudnym stadium..
    Jak widać ma się dobrze 
    Autofagia..
    Czyli silny system odpornościowy, ale organizm musi być czysty od toksyn, metali i pasożytów.
    Wtedy następuje błyskawiczne niekiedy zdrowienie.

    Mam nadzieje,że ten długi wpis będzie pomocny i uchroni przed wygłodzeniem organizmu w sytuacji gdy autofagia nie może się włączyć a osoby tego nie potrafią rozpoznać bo nie mają tej wiedzy, bo nikt o tym nie mowi!

    Anna Maria
    Odpowiedz
    • 6 lutego 2017

      Nie wiedziałam, że jest taka możliwość, że autofagia się nie włączy. Jak to rozpoznać?

      Daga
      Odpowiedz
      • 7 lutego 2017

        Najprościej chyba jest to rozpoznać tak, że ciągle odczuwasz głód. Po przejściu na odżywianie wewnętrzne przysadka mózgowa „wyłącza” uczucie głodu.

        Michał Jaworski
        Odpowiedz
    • 10 lutego 2017

      Chciałbym zapytać o kilka praktycznych aspektów:
      – jak to ma się w praktyce, tzn. jaki trzeba mieć poziom witaminy D3 we krwi, ile dziennie spożywać tych kwasów tłuszczowych i w jakich proporcjach oraz w jakiej postac, ile witaminy C i czy potrzeba coś więcej? Jedyne formy przychodzące mi na myśl to D3 w formie suplementu, a kw. tluszczowe w formie tranu, oleju lnianego.
      – jaką maksymalnie dzienną pulę kalorii powinny obejmować wyżej wspomniane zródła i czy coś poza tym można spożywać?
      – czy jeśli przejście organizmu w ten stan trwa ok 2-3 dni, to czy wystarczyłoby gdyby taki post trwał powiedzmy te 7 dni? Patrzę na to też z perspektywy sportowca, który z jednej strony jest jak najbardziej za takim rozwiązaniem mającym na celu poprawę stanu zdrowia, z drugiej zaś mający na uwadze fakt, że jako sportowiec musi dbać o możliwie jak najdłuższy stan anaboliczny organizmu by unikać w miarę możliwości obniżenia osiągów treningowych/masy mieśniowej, a tym samym nie może sobie pozwolić na kilkutygodniową drastyczną obniżkę kalorii – stąd to zapytanie o ma 7 dni.

      Łukaszp
      Odpowiedz
      • 10 lutego 2017

        Łukasz, ja z zaleceniami, które podała Maria nigdzie w kontekście postu zdrowotnego się nie spotkałem. O ile konieczność uzupełniania poziomu witaminy D3 (w Polsce między listopadem a kwietniem bezwzględnie trzeba ją suplementować) jest oczywiste o tyle kwestia kwasów tłuszczowych może być różnie rozumiana. Dlaczego? Bo pokarmy wysoko tłuszczowe (oleje, orzechy) są podczas tej diety zabronione. Tłuszcze są bardzo kaloryczne (1 gram = 9 kalorii), więc już 100 gram oleju wyczerpałoby dzienny limit kalorii. Dodatkowo pokarmy wysokokaloryczne „rozbudzają apetyt”, powodują, że przysadka mózgowa „włącza” odczuwanie głodu a organizm przechodzi z odżywiania wewnętrznego na zewnętrze, co może doprowadzić do niedoborów.
        Oczywiste jest, że organizm do regeneracji potrzebuje również kwasów tłuszczowych, jednak w mojej ocenie organizm podczas postu czerpie je z dwóch źródeł: 1. Rezerwy (tłuszczyk, który każdy z nas posiada), 2. Tłuszcze, które (choć w śladowych ilościach) znajdują się również w warzywach. Podsumowując, ja przed takim postem upewniłbym się, że mam właściwy poziom witaminy D3 (suplementacja w okresie jesienno zimowo wiosennym + ew. badanie krwi dla pewności) i podczas postu bazował TYLKO na warzywach (bez dodawania oleju).
        A odnośnie utrzymania kondycji i sprawności fizycznej podczas i po poście. Na jednym z kursów, które prowadzimy mieliśmy jednego sportowca. Oczyszczał się przez 2 tygodnie w tym czasie nie ćwicząc (intensywny wysiłek jest wtedy niewskazany). Po oczyszczaniu, gdy wrócił do treningów okazało się, że osiąga lepsze rezultaty niż 2 tygodnie wcześniej, ot taki fenomen 🙂

        Michał Jaworski
        Odpowiedz
        • 11 lutego 2017

          Osobiście pierwsze najbardziej pozytywne spotkanie z postem Daniela u mnie trwało 5 dni, trzeciego dnia wyłączył sie głód i ból, a leczyłam stany zapalne w stawach. Bóle trwały rok, a zniknęły po dwóch dniach postu, wszelkie blizny uległy spłyceniu, odciski odpadły i czułam się jak nowo narodzona. Zdecydowałam że jak dla mnie 5 dni wystarczy – efekty mnie satysfakcjonowały. Dodam jednak że od pół roku nie jadłam mięsa i produktów przetworzonych – także popieram wczesniejsze przygotowanie do postu, słyszałam o zaleceniu powstrzymywania się od mięca conajmniej dwa tygodnie przed, żeby zminimalizować kryzysy w czasie postu.
          A dla Pana sportowca polecam film Sergieja Boutenko na YT, który przeprowadził eksperyment z grupką sportowców, którym (nie kazał pościć) do normalnej ich diety i treningów dodawał codziennie przygotowane zielone smothies. Eksperyment pod okiem lekarzy i ze zrobionymi badaniami sportowców przed i po. Po 6 tyg mieli różne swoje zaplanowane wyścigi, maratony itp, ich wyniki były wspaniałe, a dodatkowo nie odczuwali aż takiej potrzeby regeneracji jak po wcześniejszych maratonach.
          Nasza rodzina pije świeżo wyciskane soki od dwóch lat i obecna zima przechodzi nam bez infekcji , a rok temu córka 11 letnia miała 5 infekcji jedna po drugiej! Zdrowie to jest wiele czynników łącznie, a poza tym każdy z nas jest będzie miał indywidualne efekty po poście Daniela. Ważne jest również czy odczuwamy stres i jak go znosimy, bo stres mocno obciąża cały organizm. Moja koleżanka przeszła 6 tyg postu, ale ze względu na stres w jakim żyje nie miała aż tak spektakularnych efektów jak ja po 5 dniach.
          Jesli post nie zadziała to nie wina postu tylko pewnie jakiegoś czynnika, który przeszkadza, albo go pominęliśmy.
          Mój mąż właśnie skończył 3 tyg pełnego postu i tydzień wychodzenia po nim, prawdopodobnie wyleczył zatoki, bo już na nie się nie skarży, ale przede wszystkim schudł 7 kg i obniżył ciśnienie do takiego poziomu, że odstawił leki na nadciśnienie po drugim tygodniu postu.
          Wszystkim, którzy się zastanawiają – po prostu powiem że warto się przygotować, warto to zrobić dla siebie , a potem warto raz w roku powtarzać. Powodzenia

          Kasia
          Odpowiedz
          • 11 lutego 2017

            To niesamowite, gratuluję Tobie i mężowi uzyskanych efektów! Ślicznie Ci Kasiu dziękuję za ten komentarz 🙂

            Michał Jaworski
            Odpowiedz
  • 6 lutego 2017

    A ja mam pytanie, na które nie znalazłam odpowiedzi. Z racji pracy – kontrola jakości w przemyśle spożywczym niestety – muszę próbować różnych produktów, nie mogę sobie pozwolić na dłuższy post. Ile musi trwać minimalnie głodówka, żeby uruchomić procesy odżywiania wewnętrznego? Czy np. powtarzany co tydzień post powiedzmy 24 godzinny da taki sam efekt jak pełny 6 tygodniowy post Daniela w skali roku na przykład?
    Pozdrawiam serdecznie

    Daga
    Odpowiedz
    • 7 lutego 2017

      Daga, jednodniowa cotygodniowa głodówka jest bardzo korzystna dla zdrowia. Pozwala odpocząć układowi trawiennemu, ułatwia oczyszczanie organizmu poprzez pozbywanie się produktów przemiany materii. Jednak w mojej ocenie nie uruchamia ona odżywiania wewnętrznego. Organizm ma rezerwy (glikogen w wątrobie) – trudno określić jak duże. Z własnego i z doświadczenia osób, które razem z nami przechodzą oczyszczanie warzywno-owocowe widzimy, iż spadek samopoczucia / nastroju zazwyczaj pojawia się 2-giego lub 3-ego dnia oczyszczania. Więc wtedy najprawdopodobniej przełączamy się na odżywianie wewnętrzne.

      Michał Jaworski
      Odpowiedz
      • 7 lutego 2017

        Dzięki Michał
        Tak właśnie myślałam, że odżywianie wewnętrzne włącza się dopiero po kilku dniach. A z drugiej strony sama dr Dąbrowska pisała, że można rozdzielić okresy postu na mniejsze, krócej trwające ale powtarzane części.

        Daga
        Odpowiedz
        • 7 lutego 2017

          To prawda, jednak mam wrażenie, że dr Dąbrowskiej chodziło raczej o kilka postów min. tygodniowych zamiast jednego 6-cio tygodniowego. Jednodniowe głodówki są bardziej „przypomnieniem” postu podstawowego a nie terapią leczniczą jako taką.

          Michał Jaworski
          Odpowiedz
      • 13 lutego 2017

        Michale, problem w tym, że dziś ponad 90% społeczeństwa nie ma w wątrobie rezerw glikogenu. Ta sytuacja zmieniła się diametralnie po Fukushimie. Organizmy są bardzo mocno zatoksycznione i nie są w stanie się oczyszczać. Są bardzo mocno obciążone aluminium, które w połączeniu z metalami ciężkimi jest śmiertelnie niebezpieczne. Są niedożywione na poziomie komórkowym, a tym samym wątroba nie jest w stanie produkować rezerw energetycznych w postaci glikogenu. Po wyczerpaniu rezerw glikogenu i braku możliwości ich odbudowy, człowiek może żyć jeszcze około 20 lat, czerpiąc bardzo dużo ze swoich zasobów (głównie z kości, ale też mięśni i innych tkanek). Zwierzęta natomiast w takiej sytuacji po prostu umierają.
        Wiele terapii po Fukushimie przestało działać… Żeby autofagia czy post Daniela zadziałały prawidłowo, organizm musi być przede wszystkim oczyszczony. O tym pisała również Anna Maria. Ona zastosowała autofagię 20 lat temu, wtedy to jeszcze działało, dziś już nie…albo nie w takim stopniu jak kiedyś…
        Na co dzień posługuję się urządzeniem medycznym Clue Medical, które mierzy funkcjonowanie wegetatywnego układu nerwowego (z podziałem na współczulny i przywspółczulny) oraz m.in. poziom glikogenu w wątrobie. Na 100 osób może dwie czy trzy mają średni poziom glikogenu.
        Ale od półtora roku jest już dostępne rozwiązanie, które w tych kwestiach odznacza się niezwykłą zdolnością wiązania i usuwania toksyn z organizmu (w tym metali ciężkich, metali toksycznych, jak np. aluminium, pierwiastków radioaktywnych i in.) z jednoczesnym dożywieniem na poziomie komórkowym. Wykazuje niespotykaną dotychczas skuteczność działania oraz umiejętność stymulowania organizmu do samoleczenia i samoregulacji. Wątroba jest w stanie się zregenerować i obudować rezerwy glikogenu, a potem na bieżąco je uzupełniać. „Cuda” mogą się zdarzyć… wystarczy dać naszemu organizmowi odpowiednie narzędzia…

        Ela
        Odpowiedz
        • 14 lutego 2017

          Ela, przede wszystkim poziom glikogenu nie ma bezpośredniego wpływu na zjawisko autofagii. Ten pierwszy dotyczy odżywiania endogennego, takiego w którym organizm uwalnia rezerwy min. glikogen, ale również „nie gardzi” tkanką tłuszczową – czyli odżywianie „na poziomie organizmu” jako takiego. Autofagia przenosi nas w świat pojedynczej komórki, która w sytuacji braku składników odżywczych dostarczanych z zewnątrz zaczyna „zjadać siebie”, zaczynając od swych zdegenerowanych fragmentów – to tak w skrócie.
          Również trudno mi jest uwierzyć, że autofagia obecnie nie działa, gdy wokół widzę świadectwa ludzi, którym poprawia się wzrok, wypłycają blizny, naprawiają zregenerowane paznokcie i cofają im się wieloletnie stany zapalne / chorobowe związane z chorobami cywilizacyjnymi. To wszystko dzieje się bez „magicznych pigułek” tylko i wyłącznie z wykorzystaniem postu na przykład warzywno – owocowego.
          Ja z dużą dozą ostrożności podchodzę do informacji typu „rozwiązanie, które w tych kwestiach odznacza się niezwykłą zdolnością wiązania i usuwania toksyn z organizmu (w tym metali ciężkich, metali toksycznych…” Uważam, że oczyszczanie organizmu (poza sytuacjami wybitnego niedożywienia, albo zarobaczenia) można przeprowadzić poprzez dietę bez konieczności sięgania po suplementy.

          Michał Jaworski
          Odpowiedz
          • 14 lutego 2017

            Michale, ani dietą, ani suplementami nie usuniesz z organizmu aluminium.. Autofagia też tego nie zrobi….

            Ela
            Odpowiedz
            • 21 marca 2017

              Pani Elu – przykro mi to mówić, ale część Pani wypowiedzi odbieram jako zwykły marketing. Trochę się na tym znam 😉 Autofagia zastosowana 20 lat temu działała, a teraz nie będzie, bo … Fukushima. Wie Pani co było 20 lat temu ? Byliśmy 11 lat bo Czarnobylu. Zapomniało się ? 🙂
              Proszę nie robić ludziom z wody z mózgu.
              Pozdrawiam 🙂

              Petrus
              Odpowiedz
  • 6 lutego 2017

    Ja zamiescilam chyba 4 komentarze,ktore byly cytatem i podalam referencje. Wy zamiesciliscie tylko 2 z nich i bez referencji; co czyni mnie winną plagiatu i jest to nieuczciwe. Prosze o zamieszczenie całości z referencjami a jeżeli wam to nie odpowiada o wycofanie wszystkiego; bo nie chce być winną plagiatu, bo go nie popełniłam.
    Chciałam tylko pomóc bo jestem świadoma zagrożeń!

    Anna Maria
    Odpowiedz
    • 7 lutego 2017

      Ania, 2 z Twoich komentarzy „padły ofiarą” filtru antyspamowego, wydało mu się „podejrzane”, że jedna osoba wysyła kilka komentarzy, które dodatkowo zawierają linka (źródła). Już je zaakceptowałem i w artykule są wszystkie Twoje komentarze. Przy okazji ślicznie dziękuję za ich dodanie 🙂

      Michał Jaworski
      Odpowiedz
  • 20 lutego 2017

    Witam. Bardzo proszę o podpowiedź – co Pan sądzi o głodówce osoby przyjmującej Euthyrox przy niedoczynności? Jestem gotowa odstawić lek, jednak trochę się boję, ponieważ tsh mi od razu skacze do niebotycznych wartości ; ( Dodam, że suplementację wit D3 ok 3 mies., zdrowe tłuszcze goszczą w mojej diecie zawsze. Czy spotkał się Pan z takim przypadkiem?

    Justyna
    Odpowiedz
    • 28 lutego 2017

      Cześć Justyna. Jestem zdania, że zawsze takie zmiany należy skonsultować z lekarzem, który dany specyfik przepisał. Odnośnie leczenia tarczycy, polecam jeszcze ten podcast.

      Michał Jaworski
      Odpowiedz
  • 20 marca 2017

    Czy ktoś słyszał/zna przypadek kiedy dieta warzywno-owocowa uporała się z tłuszczakami?
    Mam ich na ciele grubo ponad setkę.

    Odpowiedz
    • 20 marca 2017

      Cześć,
      Pozbywanie się niechcianych rzeczy z organizmu to proces. Zacznij od przesłuchania podcastu osoby, która zajmuje się dietoterapią i sama pozbywała się różnych dolegliwości: http://www.wiecejnizzdroweodzywianie.pl/p060/

      Michał Jaworski
      Odpowiedz
      • 22 marca 2017

        Witam,

        Choruję na kilka chorób z autoagresji. Najgorsza od 5 lat rzs. I od tylu lat biorę metypred i metotreksat , czy mogę spróbować głodówek ?

        Irena
        Odpowiedz
        • 22 marca 2017

          Irena,

          głodówki świetnie sprawdzają się w przypadku chorób autoimmunologicznych, opisuje to min. nasza polska „prekursorka” głodówek, King Wiśniewska – Roszkowska w książce „Rewitalizacja i długowieczność”. Jednak nie są one wskazane dla wszystkich. Przeciwwskazaniem są min. głębokie stany niedożywienia, wyniszczenie organizmu, nadczynność tarczycy, cukrzyca typu Iszego i inne. Dlatego decyzję o rozpoczęciu głodówki zawsze trzeba skonsultować z lekarzem prowadzącym lub specjalistą, który będzie w stanie ocenić Twój stan a potem zdecydować kiedy i jak taką głodówkę należy zakończyć.
          Możesz też się zastanowić nad leczniczym postem warzywno-owocowym.

          Michał Jaworski
          Odpowiedz

Darmowy Bonus!

Zapisz się na News Letter i odbierz DARMOWEGO eBooka z najpopularniejszymi wpisami z bloga!

Nikomu nie będziemy udostępniać Twojego adresu email.